KSIĘGA PAMIĄTKOWA

Wertuj Kartki
Zostaw wpis

GADU GADULEC

6654560

NAPISZ DO SZWENDACZKA
szwendaczek@wp.pl

ARCHIWUM

2011
listopad
wrzesień
lipiec
czerwiec
kwiecień
luty
styczeń
2010
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec



Tagi
choinka debata dzień kota goście kot lord sąsiedzi sny sylwester święta


SZWENDACZKOWE LINKI

Szwendakowe sznury i linki
mama-ja-tata
Mocne
Perdo
Pani Ładna
Whatever
Ich 2
Nie z tej Ziemi
Wawrzyniec
Bajka
so-so
Haniuta
Barbarella
Pierwsza
Foochatek
Kasia
ciemnanocka
Caramella
wawrzyniec, mężczyzna w wieku podeszłym ;)
zimno
pierz
Sophia
yenka
Nina
aggie
Małgola
Anuś moja
z-nim
Chuda
agA
sistermoon
Tasia
Teściowa
Smok&fotografująca go Mama
gudrun
ukryta w sieci


STATYSTYKI

Wyspy Kokosowe (2011-11-15)

Rzadko tu zagladam, potrzeby nie ma, czytelników takoz (prócz zapewne podczytującej Efki ;)).
CZas na zamknięcie i bloga i pewnego etapu bazgrania w necie.
Może gdzieś się przeniosę i zacznę pisać same mądrości, kreować się na fajnego człowieka, i takie tam pierdoły uprawiane przez wielu znajomych mi blogujących.

I kto, u diabła, odwiedzał mnie z Wysp Kokosowych?

...oj, losie...
skomentuj (1)

29.09.2011 (2011-09-30)

7 lat po obronie magisterki dostałam się na doktoranckie.

Jestem szczęśliwa.

...oj, losie...
skomentuj (0)

Sraczka (2011-07-25)

Prof mnie zabił. No, prawie. "Wchodź na stronę, zbieraj papiery, szybko, szybko!". A na następny dzień (spałam całe 4 godziny) zerka na kartkę i mówi: "aaa, do września mamy czas". No żesz, no. Przynajmniej mam większość papierów w teczce, została pieczątka, lekarz i coś tam jeszcze. W każdym razie, jak się uda, oznacza to 4 lata spokoju. Finansowego (co wcale nie oznacza kokosów, za podobną kwotę żyłam w Toruniu).

Z wieści zdrowotnych - lekarz nie namawiał na hormony (yes! yes! yes!), kazał brać kwas foliowy :) Czyli teraz honey trap, bo chyba inaczej się nie da ;D Tylko nie wiem kiedy się przyczaję, bo osobisty Fajans pracuje od 9-19, a w weekendy ma kurs maklerski. TO KIEDY JA MAM GO WYKORZYSTAĆ?! ;)
Choć choroba sieodzywa (niemal cały weekend  spędzony w łóżku), to jednak miewam przebyłyski nadziei i dobrego nastroju.

Oraz: jak dobrze pójdzie, to w sierpniu Chorwacja. Czyli mój ukochany obcy kraj.

...oj, losie...
skomentuj (1)
Bloga sponsoruje blog.pl, a ubiera cztery razy do roku Nina.